GSMP.pl - Portal o wyścigach górskich w Polsce i na Świecie. Górskie Samochodowe Mistrzostwa Polski.

Podobnie jak przed rokiem, Rafał Grzesiński odniósł podwójne zwycięstwo w sopockiej rundzie GSMP. Waldemar Kluza dwukrotnie stanął na drugim stopniu podium. Trzecia lokata w generalce przypadła dzisiaj Marcinowi Słobodzianowi, triumfatorowi grupy N.

W pierwszym podjeździe wyścigowym 8 rundy Grzesiński uzyskał 1.31,657. Kluza stracił do Killera 2,031 sekundy. Kolejne miejsca zajęli Słobodzian (+3,055), Adam Tomaszek, drugi w N-ce (+5,097), Dubai (+5,398) i najlepsi w grupie A - Krzysztof Maszczyk (+6,302) oraz Grzegorz Kozioł (+7,365). Ósemkę zamknęło Ferrari Tomasza Myszkiera (+7,514).

W sobotniej części Grand Prix Sopot-Gdynia udało się dokończyć tylko jeden podjazd wyścigowy. Drugi ze względów bezpieczeństwa został przełożony na jutro.

Rafał Grzesiński wracający do GSMP w nowym Lancerze E1, wygrał obydwa podjazdy treningowe, a w pierwszym wyścigowym pokonał Waldemara Kluzę o 5,9 sekundy. Długą przerwę spowodowała konieczność naprawy bariery.

Drugi podjazd rozpoczął się z ponad dwugodzinnym opóźnieniem. Czołówkę grupy A utworzyli Grzegorz Kozioł (1.50,649), Krzysztof Maszczyk (+0,396) i Rafał Serafinowicz (+1,215), czołówkę N-ki - Adam Tomaszek (+3,271) i Marcin Słobodzian (+4,044). Karol Gołębski wpadł Civic'kiem w opony, co spowodowało kolejną przerwę. Po wznowieniu podjazdu, na pierwszej szykanie lądowało na boku Seicento Proto Piotra Rucińskiego.

Po krótkiej przerwie między rundami Wyścigów Górskich, już w najbliższy weekend zmagania przenoszą się nad polskie morze. Tym razem zawodnicy GSMP spotkają się na trasie Sopot-Gdynia.
Już od 11 lipca przy Centrum Handlowym Riviera w Gdyni odbędzie się Badanie Kontrolne przed sobotnimi i niedzielnymi startami najszybszych polskich góralami, a już 12 i 13 lipca rozegrane zostaną 7 i 8 runda GSMP przy ulicy Malczewskiego w Sopocie.

Po raz 17 nad polskim morzem rozegrane zostaną dwie rundy Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski jako Grand Prix Sopot-Gdynia 2014. Już 12 i 13 lipca ulice Sopotu i Gdyni zostaną opanowane przez ryczące maszyny kierowców startujących w wyścigu górskim, który przez ostatnie lata został okrzyknięty polskim Monte Carlo ze swoim najsławniejszym wyścigowym rondem w Polsce, zlokalizowanym w Sopocie na ul. Kolberga. Zawodnicy, którzy zjadą do wakacyjnej stolicy Polski, przywiozą ze sobą najmocniejsze wyścigowe samochody, jakie kibice mogą oglądać na trasach odcinków specjalnych i tras. Organizatorem nadmorskich rund jak co roku jest Automobilklub Orski z Sopotu. Na trasie nie zabraknie też stałego gościa Pana Szaji (Krzysztof Szajkowski), który swoim komentarzem podnosi tłumy na trasie wyścigu. Oczywiście atrakcje zaplanowane przez Automobilklub Orski dla kibiców powinny zaskoczyć wszystkich oraz zainteresować najmłodszych adeptów i sympatyków samochodowego ścigania.

Waldek Kluza: „Stało się już tradycją, że od wielu sezonów właśnie w lipcu stawka Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski spotyka się w Sopocie. W najbliższy weekend nikt jednak nie będzie myślał o leżeniu na plaży, ponieważ czeka nas ciężka rywalizacja podczas VII i VIII rundy. Trasa w Trójmieście jest bardzo specyficzna i wymaga ogromnego skupienia. Na Jahodnej mieliśmy jazdę na trzypasmowej "autostradzie", a tutaj czeka na nas rondo i dwie szykany. To atrakcje, które rzadko można spotkać w wyścigach górskich, ale w tych miejscach można dobrą jazdą zyskać dużą przewagę. Co najważniejsze w charakterystyce tej trasy to jazda w lesie. Drzewa rosną
bardzo blisko drogi prawie przez połowę dystansu. Każda trasa ma swoje newralgiczne miejsca, ale te w Sopocie, zwłaszcza w wąskich fragmentach, są wyjątkowo niebezpieczne. Ja bardzo lubię rajdową specyfikę tej trasy i dobrze się na niej czuje, ale nie trudno tutaj o poważny błąd, więc jest o czym myśleć na linii startu.

Jestem zadowolony z występu. Zdobyłem nowe doświadczenia i przejechałem bezproblemowo kolejne kilometry, bardzo dla mnie ważne z uwagi na zupełny brak treningów. Cieszy również fakt, że coraz lepiej „czuje" samochód i z przejazdu na przejazd byłem w stanie poprawiać czasy. W klasie pojawiła się bardzo mocno konkurencja, ale nie poddaje się i będę walczył! W niedziele uzyskałem 3 m-ce w klasie (i 14-te w „generalce") – było naprawdę szybko i poprawnie. W sobotę tuż przed startem zaczął padać deszcz i nie było już szans na zmianę opon – duże problemy z trakcją i „trafieniem w drogę", rezultat 4 m-ce w klasie. Jestem na drugiej pozycji w klasyfikacji E1-2000 po 6-ciu rundach (ex aequo z Romkiem Baranem i Peterem Ambruzem), jednak do końca sezonu pozostało jeszcze 10 rund więc wszystko może się zdarzyć. Zapowiada się ciekawa rywalizacja, w której mam zamiar uczestniczyć do końca sezonu.

W Limanowej miałam okazję wystartować po raz pierwszy, dzięki szóstej rundzie Mistrzostw Europy FIA w Wyścigach Górskich. Trasa Przełęczy pod Ostrą zrobiła na mnie duże wrażenie, jest piękna i bardzo szybka, a asfalt śliski i wymagający. Pierwszy podjazd treningowy trochę przespałam, bo do tej pory nigdy nie miałam okazji startować tak wcześnie i ciężko było złapać odpowiednią koncentracje. Czas nie był zły, ale wiedziałam, że jestem w stanie jeszcze przyśpieszyć.

Ciągłe problemy z samochodem nie sprzyjały Romanow Baranowi w startach podczas Mistrzostw Europy na trasie w Limanowej.

Sobotnie wyścigi w mieszanych warunkach pogodowych dały Romkowi 3 miejsce w klasie E1-2000. Natomiast niedzielne starty ostatecznie przyniosły 4 miejsce w klasyfikacji najmocniejszych samochodów napędzanych na jedną oś.
Klasyfikacja po trzech rundach dla zawodnika z Automobilkluby Rzeszowskiego układa się ciekawie. Aż trzech zawodników ma identyczną liczbę punktów – 18 i zajmują ex aequo 2 miejsce razem z Arturem Gaściem oraz Peterem Ambruzem.